Z życia wzięte

9 lat temu zaadoptowaliśmy ze schroniska Teodora, średniej wielkości pieska w typie teriera. Nie był jednym z tych psów, które widząc człowieka od razu biegną do siatki boksu błagając żeby je zabrać. Teo był inny. Siedział z tyłu i spokojnie obserwował, przywołany jednak podszedł i …już z nami został.
Nasze wspólne początki nie były łatwe. Już w schronisku uprzedzono nas, że w poprzednim domu pies był bity, co potwierdziły tylko jego reakcje. Serce się krajało kiedy wracając ze wspólnego spaceru widziałam jak pies wystraszony czołgał się po schodach wchodząc na drugie piętro. Potrzeba było kilku miesięcy, żeby Teodor pozbył się swoich lęków a było ich sporo. Z czasem z wystraszonego dzikuska zamienił się w rasowego kanapowca i ta przemiana jest największą nagrodą i daje ogromną satysfakcję. Teo to teraz wesoły psiak, który bardzo lubi pieszczoty i zawsze stara się być blisko domowników.
W moim domu zawsze był pies, jednak ten był pierwszym zaadoptowanym ze schroniska i wiem, że gdy w przyszłości przyjdzie nam szukać nowego towarzysza, również będzie to psiak ze schroniska. Nie wiem, czy takie kocha się inaczej ale świadomość, że odmieniło się smutne psie życie jest wspaniała a pies odwdzięcza się za to codziennie i kocha całym sercem.

Udostepnij na

Pomagamy zwierzętom
w świecie ludzi!